Przeżyjmy ten crash test


Tak.
Zdecydowanie.
Gdybym miała zostać influenserką...
To straciłabym pracę.

DWADZIEŚCIA CZTERY NA KARKU
Przeżyłam swoje dwudzieste czwarte urodziny w spokoju i szczęściu. Obudziłam się z rana, niemąż podał mi śniadanie do łóżka, wpadła dwójka znajomych z "niespodzianką", a na koniec zjadłam wielkiego burgsa.

Dwadzieścia cztery lata.

Jak to mówi moja Matka Agatka, a patrząc na te silne geny to prawdopodobnie ma rację... Jeszcze będziecie musieli mnie dobić, bo tak długo będę żyła.

ZBYT WRAŻLIWI
Moja przyjaciółka z dziecięcych lat poleciła mi książkę "Jak lepiej myśleć". Pozaznaczałam sobie jakieś fragmenty, podwinęłam kilka kartek, choć bibliotekarka w podstawówce mówiła, że nie wolno. No cóż. Mam już dwadzieścia cztery lata i lepiej wiem co mi wolno.

Autorka m.in. opisała tam proces nadawania pewnym sprawom właściwego znaczenia. Przecież to było wypisz, wymaluj ja pisząca pracę magisterską, która zawładnęła moim życiem.

Napisała też o sytuacji jednej kobiety, która nie mogła dogadać się z sąsiadami, bo oni nie byli aż tak wrażliwi na dźwięki jak ja, tzn. jak ona!

Przejdźmy do sedna sprawy - tzn. do szacowaniu własnej wartości.

Ja mam mnóstwo kompleksów, dotyczących np. wielkiego nosa, za małych piersi, za długich stóp, zbyt kościstych kolan. I dziwiło mnie, że ktoś potrafi wyliczyć wszystko co się mu w nim podoba. Kilka dni temu Hi_hania na swoim Instagramie powiedziała, że przecież ona wie, że jest super wartościową osobą. I na początku pomyślałam, że jest egoistyczna. Dopiero po kilku dniach przyznaję się do tego, że ja też jestem super wartościowa i mam taką wartość w sobie, że nie jeden jubiler mógłby mi pozazdrościć. A już na pewno Andżelika z "Lombard. Życie pod zastaw".

Strach się przyznawać, ale myślę, że te podwyższone rachunki za prąd to moja wina. I tych wszystkich dziwnych programów, które mnie trzymają jak pasy krępujące.

Wspominałam Wam już, że słucham dość sporo podcastów. To nie wszystko! Uwielbiam oglądać wykłady TED. Pewien czas temu udostępniono tam wykład Brene Brown, profesorki zajmującej się socjologią. W swoim wywodzie opisała pojęcie "ludzi o pełnym sercu". Na co według niej składa się wrażliwość i odwaga, natomiast wrażliwość składa się ze wstydu i strachu przed rozdzieleniem.

Podpowiedziała, że ludzie wysoko wrażliwi mają poczucie współczucia nie tylko wobec innych, ale i wobec siebie. Świat jest bezbronny, bo staramy się go skategoryzować, jeśli coś jest niepewne robimy z tego pewność, "JA mam rację, TY jej nie masz".

Najważniejsze jednak o czym wspomniała to "miłość, bez jakiejkolwiek gwarancji". Jak pięknie jest kochać nie mając gwarancji, nie wiedząc, nie przypuszczając, żyjąc dziś, a nie za dziesięć lat. Tak pięknie!

NAGOŚĆ W MIESZKANIU
Wszystko łączy się w naszym życiu w jedną całość. Wrażliwość, miłość, my.

Dawno temu ktoś powiedział mi, że ze swoją ówczesną dziewczyną chodzą nago po mieszkaniu. Strasznie mi się to wydawało dziwne i niezrozumiałe.

Teraz jednak uważam, że to nie kwestia zaufania do partnera, bo tak naprawdę co może nam zrobić? Szybkie zdjęcie? Odsłonić żaluzje?

To kwestia zaufania samemu sobie i swojemu instynktowi. Gdy czuję, że muszę odpocząć - odpoczywam. Jeśli mam ochotę na wielkie, czekoladowe ciasto - to je piekę. Proste.

ZAUFANIE
Już nie oglądam "Ukrytej Prawdy", bo znam już 98% odcinków. Teraz oglądam "Historie wielkiej wagi". Takiej naprawdę wielkiej, gigantycznej.

Jedna z historii dotyczy kobiety, która ważyła ponad 300 kilogramów. Była chora, często jeździła do szpitala. W jednym epizodzie utknęła na toalecie i kilka silnych mężczyzn nie mogło jej podnieść. Takiej wagi.

Miała ona męża, 4 razy mniejszego od siebie, który ją kochał, który się nią opiekował, na pierwszy rzut oka- cud, miód facet, Szukać takiego ze świecą w stogu siana. Siano od świecy się zapali - tłumaczę. Okazało się, że mężczyzna ją zdradzał. Nikt nie powiedział czy fizycznie, czy tylko przez telefon - ale jednak. Kobieta więc wpadła w złość, bo jak on mógł? Mógł, bo miał dość.

To dziwne, ale zrozumienie, że związek polega na dwóch osobach przyszło mi bardzo ciężko. Że to nie tylko moja sprawa, moja wina, moje decyzje.

I wiem, że choć nie chciałabym wyśmiać tej kobiety, nigdy nie będę polegać na nikim tak bardzo jak ona. Związek to dwie osoby, a nie jedna gigantyczna.

CRASH TEST
Zacytuję klasyka: "wyjebałem sobie napis na ścianie, a napis nie kłamie. Będę widział, jak wstanę, że mam przejebane."

Żeby sprawić, aby wynajmowane mieszkanie wyglądało na nasze, trzeba do niego powstawiać rzeczy, które innym (albo nam samym) mogą się z nami kojarzyć. Więc my, jako przodownicy chaosu (nie nieporządku - chaosu), postanowiliśmy powstawiać rzeczy dziwne. Na podłodze w sypialni poustawialiśmy sobie plakaty. W tym jeden komiczny. "Good Vibes Only". Wstając rano i patrząc na ten napis za każdym razem miałam ochotę wynieść go na korytarz bloku. Po pewnym czasie zorientowałam się, że nasze łóżko jest dość wysokie i zasłania słowo "only". Także "Good Vibes" (albo "Bad", zależy co przyniesie dzień), pyszna kawa, Krzysztof Krawczyk z gramofonu i od razu jakoś lepiej.



ZMIEŃ PUNKT WIDZENIA, ZCH. 


Comments