Nie jestem łatwy, ślubu nie będzie


Większość swojego spokojnego, nudnego czasu spędzam na Instagramie, mimo że panuje wszechobecna informacja o wynikającej z tego depresji. No cóż. Lubię patrzeć na umięśnionych mężczyzn, pięknie pomalowane kobiety i ładne mieszkania.

Lubię też posłuchać mądrych ludzi i do tej grupy zdecydowanie zalicza się pani Lewogram. Dziś Pani Ewa dostała komentarz do jednego ze swoich zdjęć: konkubinat to brak odwagi na podjęcie decyzji na całe życie.

KURCZE.

MAŁŻEŃSTWO
W swoim życiu byłam na wielu ślubach z przeróżnymi zwyczajami, zasadami, prośbami i klimatem. Jeden z ostatnich był dla mnie najsmutniejszy. Alkoholu i jedzenia nie brakowało. Tańców i swojskiej muzy też nie.

Tylko para młoda była taka smutna.

Taka bez iskier w oczach, bez czułego dotyku, bez niewymuszonych przez śpiewy gości pocałunków. Ona temu winna, pocałować go powinna. Nas uczyli w szkole, że całuje się na stole. Nas uczyli w budzie, że całuje się po udzie.

Wyobraźcie sobie więc, że następnego dnia, na kacu, budzicie się koło swojej drugiej połówki i wcale nie pojawia się uśmiech na waszej twarzy. Co wtedy?

Często też na weselach widzę młode małżeństwa, a już szczególnie takie z brzuszkiem lub dzieckiem. Młode żony głaszczą się po swoim baloniku jakby leżał na nim kotek i patrzą na swoich młodych mężów ze złością w oczach, za każdym razem gdy facet weźmie kieliszek w dłoń i skieruje go do ust.

Obiecuję sobie wtedy, że ja taką żoną nie będę. Że mój mąż będzie mógł wypić sobie wódeczki na weselu, że będzie mógł robić sobie męskie wieczory z kolegami i że nie będzie bał się przyjść do domu po kilku piwkach. Chłop nie wielbłąd, wypić czasem musi.


ŚLUB KOŚCIELNY
Nie chodzę do kościoła. Nie lubię tam chodzić. Czuję się jak największy grzesznik. Jedyne kazania jakie lubię słuchać, to właśnie te weselne.

Raz jednak ksiądz zasadził taki monolog, że byłam w ciężkim szoku. Powiedział m. in. do państwa młodych o fałszywej koncepcji miłości. Do dziś nie wiem jednak czy miał on na myśli homoseksualizm, cudzołóstwo, a może życie w konkubinacie?


NIE JESTEM ŁATWY
Pamiętacie zadania, które przewijały się przez prawie wszystkie klasy naszej edukacji, brzmiące mniej więcej tak: co autor miał na myśli? Często wydawało mi się, że rozumiem autora, a potem okazywało się, że to co ja nazwałabym szczęściem i miłością spełnioną, autor nazwał dumnie samobójstwem.

Netflixowy film przedstawia współczesne społeczeństwo w ostro krzywym zwierciadle. Faceci zajmują się szydełkowaniem, opieką nad dziećmi, malowaniem paznokci. Kobiety natomiast chodzą na boks, robią rano pompeczki i zaliczają mężczyzn jak testy w podstawówce. 

Teoretycznie rozumiem. Autor chciał pokazać jak kobiety nadal są traktowane, jak ciężko jest im wyjść ponad to co myśli o nich przysłowiowy Janusz, albo z drugiej strony - jak ciężko przysłowiowemu Januszowi wyjść ze swojej strefy komfortu i przyznać, że ktoś z konkretnym cycem może być dobry w tym samym co on.  

W pewnym momencie trochę jednak się pogubiłam. Bohater zaczyna robi się kobiecy. I o ile wiem jak powinna wyglądać tolerancja, tak w tym przypadku po prostu stało się to niesmaczne. I niezrozumiałe. Ciężko jest mi uwierzyć w tak mocny wpływ społeczeństwa na zachowanie. Norma społeczna jest z definicji pojęciem wielowymiarowym, ale żeby aż tak? 

ŚLUBU NIE BĘDZIE
Dawno temu ja też zaufałem pewnej kobiecie, wtedy dałbym sobie za nią rękę uciąć. I wiesz, co... I bym teraz, ku#wa, nie miał ręki...

Śluby są piękne, bo i miłość jest cudowna. Jednak wychodzenie za mąż tylko ze względu na jakieś nieprzekonujące przekonania i to jeszcze nie nasze własne, jest bardzo złym pomysłem.

Ślub z czystej miłości, wiary w przyszłość, nadziei na spełnienie naszych marzeń- to jest coś!

Mojego ślubu nie będzie. Nie odbędzie się ani teraz, ani w przyszłym roku. Ani jak zajdę nagle w ciążę, ani jak wszystkie babcie się na mnie za to obrażą.

Ślub będzie wtedy, gdy poczuję, że jestem gotowa stworzyć swoją rodzinkę.pl. Gdy będę widzieć w mężczyźnie dobro, czułość i bezpieczeństwo. Gdy i on powie mi, że już wie, że się nie boi cierpienia.

Ślub będzie wtedy, gdy odważę się wyjść z konkubinatu.

...Ale 5 lat temu też zaufałam mężczyźnie. I bym teraz, ku#wa, nie miała ręki. Strach pomyśleć czego jeszcze. 


ZMIEŃ PUNKT WIDZENIA, ZCH. 


Comments